TOP 3 niesamowite jeziora północnych Włoch - Lago di Braies, Lago di Sorapis, Laghi di Fusine



Gdy ktoś pyta: Góry czy morze? Ja odpowiadam JEZIORA! Bo jezior jestem przeogromną fanką, a najbardziej tych górskich. 

Na naszym wyjeździe odwiedziliśmy ich sporo, ale są 3, które Wy MUSICIE odwiedzić. 

Zacznijmy od najbardziej wysuniętego na północ jeziora... 


LAGO DI FUSINE





Laghi di Fusine czyli Jeziora Fusine leżą u stóp szczytu Mangart (2679 m n.p.m.). Stawy są dwa: Górny i Dolny. I o ile pierwszy, który zobaczyliśmy nas zaskoczył - przepiękny, duży, z bardzo przejrzystą wodą, to o drugim do dziś nie wiemy co myśleć... Bo spotkało nas to:


A powinno to:


I szczerze mówiąc nie wiem jak ten temat ugryźć. Albo to świetna robota photoshopa, albo my trafiliśmy na jakiś "gorszy dzień" jeziorka. NIE WIEM O CO CHODZI, ale jeżeli na co dzień wygląda jak na zdjęciu stockowym to cudownie! Jeżeli ktoś wie o co chodzi to będę wdzięczna za wytłumaczenie!

Temat drugiego jeziorka zamknę jak najszybciej się da bo nie ma o czym mówić, ale wróćmy do pierwszego. 

Do jeziorek można dojechać samochodem, przy obydwu są parkingi i przy obydwu można coś zjeść. Stawy można obejść malowniczą ścieżką widokową lub po prostu przejechać samochodem. 

LAGO DI SORAPIS




Lago di Sorapis 1923 m. n.p.m 💙 Takiego koloru wody nie widziałam jeszcze NIGDZIE. Niesamowity widok i niesamowite przeżycie by dotrzeć na miejsce... Oczywiście z przebojami... Zamiast trasą 215 (łatwą, prostą i przyjemną z którą poradzą sobie nawet dzieci) poszliśmy 217... I po 1/4 trasy pojawił się kryzys... 99% osób które nas mijały - miały sprzęt górski, kijki... A my jedynie wygodne adidasy bo spodziewaliśmy się łatwego podejścia 😅 Przez całą drogę w głowie przeklinałam tych wszystkich blogerów... BO JAK TO PODEJŚCIE MOŻE BYĆ LAJTOWE. JAK?! Nawigacja zaprowadziła nas na parking przed wejściem, a i większość osób w przewodnikach i na blogach pisała jedynie o jednym szlaku więc "na pewno to jest ten"... Nie zastanawiałam się czy jest jeszcze jakiś inny szlak skoro nikt o nim nigdzie nie pisał. Ano jednak jest inny szlak. Potwierdzone info 😐Także wybierając się tam możecie ruszyć dwoma drogami. Szlakiem 217 (na pewno nie dla dzieci, psów i osób nieprzygotowanych) lub szlakiem 215, który podobno jest dobry dla w/w osób 😅 (być może są jeszcze jakieś). Ja dałam radę, ale ledwo co i przyznaję się bez bicia, że było mi BARDZO ciężko... Na pewno kiedyś tam wrócę, ale już szlakiem 215. Nad samym jeziorkiem jest sporo ludzi (ale zdjęcia bez nich da się spokojnie zrobić), a idąc trasą 217 minęliśmy zaledwie kilka razy inne osoby. 

LAGO DI BRAIES




Jezioro Braies inaczej Pragser Wildsee położone jest na terenie rezerwatu przyrody Fanes-Sennes-Braies na wysokości 1494 m n.p.m. Każdy znajdzie tam coś dla siebie! Można się poopalać, popływać łódką, wybrać na pieszą wędrówkę czy powspinać. Nad jezioro bez problemu dojedziecie samochodem. Parkingów jest kilka i my pod koniec sierpnia, o godzinie 15 znaleźliśmy bez problemu miejsce. Przy jeziorze usytuowany jest hotel, restauracja i bar. 

Lubicie legendy? O jeziorze Braies krążą dwie. 

1. W obecnym hotelu Pragser Wildsee podczas II Wojny Światowej znajdowała się baza nazistów i podobno po zakończeniu wojny, utopili oni w wodach jeziora 10 ton złota. "Poszukiwacze złota" do dnia dzisiejszego przeszukują jezioro, ale jeszcze nikomu nie udało się nic wydobyć.

2. Turkusowa tafla należała ponoć kiedyś do mitycznego Królestwa Fanes, w którym królową była Lujanta. Królowa zawarła pakt ze świstakami, ale z wywiązać się z niego nie mogła, więc królestwo zostało zniszczone. Teraz, podczas pełni księżyca z jeziora wychodzą jego mieszkańcy, a po jeziorze łodzią pływa królowa wraz z córką czekając na odrodzenie królestwa. 


W którą historię wierzycie? A może w żadną? 

Ja się skłaniam bardziej ku tej 2 😁


Jeżeli podobał Wam się ten wpis będę wdzięczna za udostępnienie, a jeżeli czujecie niedosyt to zapraszam do TEJ zakładki gdzie znajdziecie inne włoskie wpisy.






2 komentarze:

Copyright © 2014 Czarna Wisienka , Blogger